Posłuchaj "Polska brzmi fajnie!"

Posłuchajcie akustycznego piękna związanego z Kopalnią Złota w Złotym Stoku (Dolny Śląsk)



Przeczytaj opis wycieczki i dowiedz się więcej

Świadomi, że takie miejsca jak Kopalnia Złota po opadnięciu zasłony dnia i ustania hałasów cywilizacyjnych, mają również wiele do zaoferowania dźwiękowo, spędziliśmy noc w kopalni uzbrojeni w kilka mikrofonów. Po dwóch dniach mieliśmy ponad 6 godzin nagrań. Posłuchajcie trwającej kwadrans dźwiękowej podróży w głąb (i okolice) Kopalni Złota.
Z początkiem drugiego dnia przygody w Kopalni Złota przywitały nas wczesnym rankiem rozśpiewane ptaki. Ich niezakłócony śpiew znajdziecie przy przygotowanym miejscu na spotkania rodzinne, grilla oraz podobne imprezy, paręnaście metrów nad wejściem do Czarnej Sztolni. Ścieżka prowadzi w górę, wśród drzew, a to wyjątkowe miejsce wita nas kojącymi dźwiękami przyrody.

Chwilę później usłyszycie ptasich solistów w akompaniamencie strumyka przepływającego przez ośrodek – to właśnie od niego rozpoczęły się tutaj działania, które doprowadziły do powstania kopalni ponad 800 lat temu.

Na koniec pierwszej minuty naszej podróży wejdziemy do Sztolni Gertruda. Trafiliśmy na świetny moment roku, kiedy zwisające z sufitu okazałe sople lodu tworzą rozgadany charakter tego miejsca. Długi, mroczny korytarz wypełniony został kanonadą kropli i uderzeń wody. Stojąc w bezpiecznej odległości, aby nie zmoknąć w chwilę czujemy się obserwatorami ukrytego w kopalni deszczu…

Hałaśliwy dźwięk, który wyłoni się po nim to jeden z najgłośniejszych momentów podczas zwiedzania kopalni. Tego dźwięku nie da się ominąć, ale w masowym zwiedzaniu umykają nam amplitudy jego natężenia wraz z innymi kapiącymi elementami sztolni. Dźwięk ten wydobywa się z rury, w której płynie woda ze sztolni, służąca do chłodzenia pobliskich zakładów przemysłowych.

Moment 3:27 naszej wędrówki to samotna podróż na łódce wąskim korytarzem zatopionej sztolni. Dopiero w nocy kiedy w ciszy zasiedliśmy na niej, ręką odpychając się od ścian usłyszeliśmy nie tylko kapanie, ale doznaliśmy niesamowitego echa towarzyszącego temu miejscu. Podróż w każdą ze stron trwa około 15 minut. Wówczas przebywa się około 500 metrów w głąb góry. Powrót jest na tyle trudniejszy, że trzeba odpychać się będąc na przodzie łodzi. Daje to dodatkowe ciekawe wrażenia akustyczne kiedy bok łódki uderza o gnejsową skałę. Jesteśmy bez latarek, a jedyne źródło światła to malutkie jasnoczerwone lampki umieszczone na dnie zatopionej sztolni. Tworzy to majestatyczny, wręcz mistyczny moment wpływania w nieznane, a pojawiające się niekiedy niezidentyfikowane dźwięki podnoszą unikalny charakter tego miejsca.

Z pierwszej połowie 7 minuty kroczymy piechotą wchodząc do Sztolni Czarnej. Idziemy po torowisku kolejki, która przywozi i odwozi turystów do jej wnętrza. Pod nogami skrzypią nam małe kamienie i pracują drewniane podkłady. Będąc pasażerami kolejki słyszelibyśmy tylko ogromny huk, a nasza podróż zajęłaby około 1,5 minuty. Spacer zajął nam nieco więcej…

W miejscu końcowym dla kolejki po prawej stronie rozpoczyna się korytarz jeszcze nie udostępniony dla turystów. Po kilkunastu krokach, idąc po łuku kończy się również montowane dopiero oświetlenie.
Ustawiając mikrofony na granicy światła i cienia, włączając dużą czułość słyszymy rześki ciek wodny, który – jak się w niego wsłuchacie – daje kojące i uspokajające uczucie.

Kontynuując turystyczny marsz w głąb kopalni mijamy przy jednym z chodników inny, mały ciek wodny, na którego – jesteśmy pewni – niewiele kto zwraca uwagę. Cichy, błahy, a jednak mający realny wpływ na konglomerat dźwięków kopalni. Wystarczy zatrzymać się, ustawić nad nim mikrofony, a ukaże on nam swoją wodnistą historię. Jeśli zostalibyście sami w tym korytarzu, w którym światło włącza się na czujnik ruchu, po chwili ogarną was ciemności. Wyciszenie i spokój jaki towarzyszy temu wrażeniu dźwiękowemu regeneruje siły psychofizyczne. W naszym spacerze usłyszycie go przez niespełna 60 sekund począwszy od 9 minuty.

Krajobraz dźwiękowy kopalni to również elementy stworzone przez człowieka. Metalowe schody prowadzące do jednej z największych atrakcji kopalni – wewnętrznego wodospadu to również istotny aspekt dźwiękowy.

Wówczas z daleka szumi nam 8 metrowy wodospad w skale. Organizatorzy tego miejsca to piękne zjawisko ozdobili rzeźbą gnoma, a także niebieskim i czerwonym dyskretnym światłem kryjącym się za opadającą wodą. Wraz z dźwiękiem tworzy to magiczną iluminację zarówno inspirującą, jak i łagodząca zmysły. W tym miejscu spędziliśmy z mikrofonami prawie godzinę. Testowaliśmy nie tylko różne ustawienia, ale przede wszystkim zahipnotyzowaliśmy się tą częścią.

Na kolejnym poziomie sztolni panuje dla odmiany cisza – takie było nasze pierwsze wrażenie. Kilka korytarzy, niektóre wąskie, niektóre zabezpieczone przed wpadnięciem. Z każdego z nich emanowała spokojna cisza. Cisza, którą przeoczycie podczas szurania stopami, rozmów przewodnika, grupy zwiedzającej, etc. Jednak w jednym z korytarzy po prawej, za kratą, zabezpieczającą dalsze schodzenie w dół przemówiła do nas intuicja. Ustawione na największą czułość mikrofony wyłapały dyskretne dźwięki. Kto tam mieszka? Kapanie, wiatr, szum… Może jeden z dobrych gnomów, którego turyści mogą spotkać szczególnie w sezonie? Tego się nie dowiemy, ale posłuchajmy fragmentu na 13:22, przedostatniego na naszej wycieczce.

Na koniec, tuż przed rozpoczęciem 14 minuty, usłyszymy dzwonek sygnalizujący odjazd kolejki z turystami, których spotkaliśmy u wyjścia ze sztolni. Mija nas metaliczna kakofonia dźwięków zostawiając w długo odbijającym się i buczącym echo. A za naszymi plecami wyłaniał się powoli znów dźwiękowy smak kapiącej wody i szumiącego wiatru. Kopalnia Złota na nowo odkrywała swoja ukryte, dźwiękowe piękno…

Organizacje wspierające

Mamy zaszczyt realizować Projekt dzięki wsparciu, pomocy i patronatom poniższych osób i działalności